poniedziałek, 7 grudnia 2009

Żyrandol z korka i butelki albo starej książki

O tym, jak na nowo tchnąć życie w przedmioty, które zdawało się, już się zużyły, było nie raz. Dziś odświeżam temat za sprawą tych oto żyrandoli.

Od dłuższego czasu coraz głośniej mówi się o tym, że prawdziwą zmorą społeczeństwa konsumpcyjnego są góry śmieci, z którymi nie wiadomo, co robić. Odpadki spożywcze, bo mamieni reklamą i odpowiednią strategią marketingową kupujemy jedzenia za dużo. Hałdy szmat, bo pokazać się w tej samej bluzce nie wypada itd... Nie wiedziałam jednak, że to marnotrawstwo dotyczy również książek. Ich recykling nie jest wcale łatwy, a tym bardziej opłacalny. Problemem jest ponoć klej, który najpierw trzeba usunąć, a to wymaga pewnego wysiłku. Ale czy nie lepiej pozwolić, by te niepotrzebne książki nas oświeciły, i to całkowicie dosłownie...? Książkowy żyrandol LIGHT READING poradzi sobie z tym znakomicie.







A tu inny przykład. Nie wiem, jak to wygląda w naszym kraju, ale właśnie wyczytałam, że w Wielkiej Brytanii tylko 5,5% plastikowych butelek jest przetwarzana, reszta zalega i rozkłada się w ziemi przez setki lat. Tymczasem wykonany z nakrętek i górnych części butelek żyrandol może wyglądać całkiem interesująco.







O innych pomysłach na oświetlenie i przetworzone sprzęty domowe z odzysku znajdziecie w MODERN LOKUM tutaj: oryginalne oświetlenie z recyklingu i sprzęty przetworzone w lampy.

Źródło: Lula Dot

Rowerowa hybryda fotelem?

Nie rozstajesz się z rowerem, a jazda na nim sprawia ci od lat niesamowitą frajdę? A może kilka zużytych sztuk poniewiera się w twojej piwnicy czy garażu, w oczekiwaniu na błysk inwencji? Tej trudno chyba odmówić projektantom tego niezwykłego siedziska.



Jak powstało? Wystarczyło pozbierać stare siodełka rowerowe z okolicznych sklepów w Hackney i zamocować na dwóch równie sfatygowanych kołach...







Proste? A wiecie, ile coś takiego kosztuje? Przyznam, że nieomal padłam trupem, bo 500 GBP to chyba jednak przesada, nawet jeśli to produkt iście designerski.

Źródło: LulaDot

niedziela, 6 grudnia 2009

Dekoracyjne maty ścienne

Jak szybko odmienić wnętrze? Malowanie byłoby chyba zbyt proste i oklepane... Może warto spróbować czegoś mowego, takiej np. samoprzylepnej maty, której daleko do tapety, ale trudno odmówić jej oczywistych walorów dekoracyjnych.

Mata nadaje się nie tylko na ściany, ale i meble. Może być stosowana w pomieszczeniach o podwyższonej wilgotności, choć w łazienkach należy unikać bezpośredniego, długotrwałego kontaktu z wodą. Niewskazane jest również zastosowanie w miejscu o dużym nasłonecznieniu.

Taka samoprzylepna mata to doskonała propozycja na ekstrawagancką dekorację mieszkania. Jaki efekt można dzięki niej osiągnąć? Popatrzcie...
































Jak widać wybierać możemy pomiędzy ciekawą strukturą bąbli, kropli, geometrycznych albo fantazyjnych wzorów w imitacji skóry, drewna czy metalu. Maty można stosować zarówno na powierzchniach pionowych, poziomych, jak i zakrzywionych, zarówno dla ciekawego efektu dekoracyjnego, jak i w celach czysto użytkowych, np. wyklejając nimi powierzchnię ściany pomiędzy blatem kuchennym a górnymi szafkami. Sprzedawane są w arkuszach, a ich ceny wahają się od ok. 400 zł do 1100 zł za sztukę.

Producent: SIBU DESIGN

sobota, 28 listopada 2009

Skórzane centrum rozrywki

Sofa w roli domowego centrum rozrywki? Owszem, o ile potraktujecie ten mebel jako stylizowane owalnie, przytulne miejsce, z którego znakomicie ogląda się filmy, korzysta z komputera czy słucha muzyki. Model DS-152 zapewnia wygodę nawet dla dwojga.





Ważnym aspektem relaksu w dobie wszechobecnych mediów jest łatwy dostęp do elektronicznej rozrywki. Stąd dostępna jest również sofa w opcji z płaskim ekranem, dzięki czemu przekształcenie tej ultra wygodnej kanapy w multimedialne centrum sterowania (telewizja, wideo, DVD lub Internet) staje się dziecinnie łatwe.

czwartek, 26 listopada 2009

Tapety poszukujące światła

Tapety po latach znów wracają do łask, ale zaskakująco odmienione. Projektanci, tacy jak Szwedka Camilla Diedrich, próbują nadać im całkowicie nowy design, by przez to zmienić również nasze postrzeganie tej formy dekorowania wnętrz.

Jej tapety urzekają iluminacją światła, mimo że nie mają nic wspólnego z elektrycznością. To zwyczajnie efekt talentu artystki, której celem stało się własnie poszukiwanie światła bez światła. Cechuje je jednorodność barw, powtarzalność wzorów jakichś organicznych form, przypominających światła głębinowych bezkręgowców. Rezultat zapiera dech...






Te przyjazne środowisku tapety, nadające się do recyklingu, o wymiarach 180 x 260 dostępne są w sklepie Bodie and Fou w cenie 180 GBP.